Notowania ropy Brent spadły poniżej poziomów obserwowanych przed wybuchem konfliktu z Iranem. Rynek zareagował na wyraźne zmniejszenie obaw o zakłócenia dostaw przez Cieśninę Ormuz oraz powrót większej liczby tankowców na kluczowy szlak transportowy. Baryłka kosztuje teraz około 72 dolary, czyli o ponad 30 proc. mniej niż podczas szczytu napięć geopolitycznych.
Dla branży lotniczej oznacza to długo wyczekiwaną ulgę po miesiącach rekordowo wysokich kosztów paliwa. Globalna średnia cena paliwa lotniczego spadła do nieco ponad 119 dolarów za baryłkę, kontynuując trend spadkowy po wcześniejszych historycznych wzrostach. W szczycie tegorocznych napięć geopolitycznych cena przekraczała 170 dolarów za baryłkę, ale w ostatnich dniach wyraźnie spadła.
Mimo silnego spadku cen surowca marże rafineryjne na produkcji paliwa lotniczego pozostają bardzo wysokie. Różnica cenowa pomiędzy baryłką ropy naftowej a kerozyną (ang. crack spread) utrzymuje się obecnie na poziomie niecałe 40 dolarów za baryłkę w Europie Północno-Zachodniej. To wprawdzie mniej niż rekord ustanowiony w marcu, ale nadal więcej od historycznej normy wynoszącej około 30 dolarów za baryłkę.
Choć spadek cen ropy powinien stopniowo poprawiać wyniki finansowe przewoźników lotniczych, wysokie marże rafineryjne nadal ograniczają tempo obniżek cen paliwa lotniczego. W efekcie koszt tankowania pozostaje znacząco wyższy niż przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Jeśli sytuacja geopolityczna pozostanie stabilna, dalszy wzrost podaży ropy oraz normalizacja transportu przez Cieśninę Ormuz będą sprzyjały dalszemu spadkowi cen paliw. Jednocześnie trzeba mieć na uwadze, że ewentualna eskalacja napięć mogłaby szybko odwrócić obecny trend i ponownie wywindować zarówno ceny ropy, jak i paliwa lotniczego.